Chaos decyzji, sprzeczne komunikaty i możliwe przekroczenie uprawnień. Sprawa trafia do wojewody
W Mszana Dolna doszło do ostrego konfliktu na szczytach lokalnej władzy. Wójt gminy i przewodniczący rady weszli w spór, który – jak wynika z oficjalnego pisma – może mieć poważne konsekwencje prawne. Padają zarzuty przekroczenia uprawnień, manipulowania procedurą i faktycznego zablokowania sesji rady gminy.
Decyzja należy do wojewody
Sprawa została skierowana do Krzysztof Klęczar. Jeśli zarzuty się potwierdzą, może to oznaczać nie tylko polityczny kryzys, ale i naruszenie prawa.
Seria decyzji, która wymknęła się spod kontroli
Wszystko zaczęło się 25 marca. Wójt, Mirosław Cichorz, występuje o zwołanie sesji rady i wskazuje miejsce: budynek zakupiony od GS. Problem? Obiekt – według przewodniczącego – nie nadaje się do przeprowadzenia obrad. Jest nieogrzewany, od miesięcy nieużytkowany i nie zapewnia udziału publiczności.
Reakcja jest szybka. Przewodniczący rady zmienia lokalizację i zgodnie z przepisami zwołuje sesję na 1 kwietnia w urzędzie miasta.
Na tym jednak historia się nie kończy. Wręcz przeciwnie – dopiero się zaczyna.
W kolejnych dniach wójt:
– inicjuje rozwiązanie umowy o udostępnienie sali,
– doprowadza do zerwania porozumienia,
– rozpoczyna remont wskazanego wcześniej budynku,
– a przede wszystkim – bez zgody przewodniczącego – zmienia oficjalny komunikat o miejscu sesji.
Efekt? Informacyjny chaos. Radni i mieszkańcy otrzymują sprzeczne sygnały, a procedura zwołania sesji zostaje faktycznie sparaliżowana.
Kto tu rządzi? Spór o kompetencje
Sedno konfliktu jest jedno: kto ma prawo decydować o przebiegu sesji rady gminy?
Zgodnie z Ustawa o samorządzie gminnym odpowiedzialność za zwołanie sesji i organizację jej przebiegu spoczywa na przewodniczącym rady. To on wyznacza miejsce obrad i odpowiada za ich prawidłowy przebieg.
Wójt może wnioskować o zwołanie sesji – ale nie ma prawa narzucać jej warunków ani ingerować w jej organizację.
Wójt naruszył granice władzy
Jeśli więc potwierdzi się, że działania wójta:
– zmieniały ustalenia bez podstawy prawnej,
– ingerowały w kompetencje przewodniczącego,
– i uniemożliwiły dochowanie ustawowych terminów zawiadomienia radnych
– wówczas możemy mówić o realnym naruszeniu prawa, a nie tylko politycznym sporze.
